DUCHOWE PRZEBUDZENIE

DUCHOWE PRZEBUDZENIE

 

Khalil Gibran – libański poeta, malarz, maronita,

autor powieści poetyckiej pt. „Prorok”przetłumaczonej na ponad 100 języków.

> Gdy ktoś ci powie, że dusza z ciałem przemija

i że to, co jest już martwe nigdy nie wróci, odpowiedz:
‚Kwiat więdnie, ale nasionko zostaje i leży ukryte przed nami tak, jak wieczne życie'<
.

 

Z dnia na dzień dowiadujemy się coraz więcej dzięki poczynionym doświadczeniom  czym jest duchowe przebudzenie. To temat najistotniejszy obecnie dla każdej duszy i każdego świadomego człowieka. Żaden inny temat dotyczący świata w którym żyjemy nie jest tak istotny i żywotny jak ten. Nie pozwalajmy sobą manipulować i dzielić nas na zwalczające się grupy.

Budzą się dusze w światach astralnych. Wielu ludzi na wszystkich kontynentach Ziemi (płaskiej, kulistej) doświadczyło już przebudzenia. Serce Kosmosu bije coraz intensywniej. Boskie prądy eteryczne przenikają coraz intensywniej cały wielowymiarowy wszechświat, a więc i nas samych. Przebudzenie duchowe to nic innego jak poznanie samego siebie, zrozumienie i uznanie naszej prawdziwej, Boskiej, kosmicznej natury – istoty żyjącej w nas, mikrokosmosu a zarazem i makrokosmosu. Duchowe przebudzenie to proces transformacji dotychczasowego, upadłego stanu świadomości. Celem tego procesu jest właśnie duchowe przebudzenie. Transformacja to fundamentalna przemiana; zmiana nastawienia do życia – powszechna dematerializacja.
Z początku wydaje się nam, że chodzi tu o  teoretyczne zagadnienie. Stajemy się mądrzejsi ale jeszcze nie szczęśliwsi.

– Jak można sobie wyobrazić tego rodzaju przebudzenie?

– Czy takie przebudzenie można porównać do zbudzenia się ze snu po przespanej nocy?

– Czy z tego wynika, że dotąd nasze życie (naszych rodziców, dziadów i pradziadów) było swoistym snem?

– Czy wszyscy bohaterowie wszech czasów umierali w swoich snach wierząc, że umierają (często za słuszną sprawą)?

Po tysiącach lat doświadczenie pokazało, że jesteśmy marzycielami nieświadomymi swojego prawdziwego jestestwa. Dopiero, gdy budzimy się z naszego snu, zaczynamy przypominać sobie  k i m  jesteśmy w rzeczywistości i odzyskujemy naszą tożsamość. Nie jesteśmy tym, co nam wmówiono. To właśnie od tych programów należy się uwolnić, od utożsamiania się z rasą, wyznaniem, narodowością… Te programy mają na celu poróżnienie nas pod wieżą Babel. Wszyscy jesteśmy cząsteczkami tego samego Pola Światła. Taka jest rzeczywistość. Taki jest Absolut. Nasz Stwórca nie miał w zamyśle tego rodzaju podziałów. Jego prawo Jedności nie zna pojęcia podziału. Bierzmy przykład z naszego Stwórcy. On JEST, a więc i my Jesteśmy i na tym polega JESTESTWO. Kto nie tęskni za tym stanem świadomości ma prawo (chwilowo) zawężać (wijąc się jak wąż) swoją świadomość i identyfikować się z czym mu się podoba. Przeróżnych programów w postaci -izmów, -logii i -zofii nie brakuje.

W rzadkich przypadkach zauważono zjawisko zwane świadomym snem. Świadome śnienie to sen, w którym śniący zdaje sobie sprawę z faktu, że śni. Dzięki temu człowiek jest w stanie  samodzielnie ustalić przebieg snu lub też świadomie badać swoje marzenia senne. W pewnym sensie świadome śnienie odpowiada przebudzeniu. Odwrotnie do nieświadomego śnienia, kontrolujący swój sen człowiek doświadcza świadomie swoich marzeń i swojej twórczości.

Ale jak można sobie wyobrazić przebudzenie w codziennej świadomości względnie obudzenie świadomości?

Wielu wielkich mistrzów, Sokrates, Lao-tse, Budda, Gurdżijew i inni zwracali uwagę na fakt, że większość ludzi żyje we śnie.

 

 

El sueño de la razón produce monstruos

Akwaforta – Francisko Goya
Gdy rozum śpi, budzą się demony
Demonom w ludzkich ciałach śnią się wojny, pożogi, zagłada…

To chore istoty. Nie kontrolują siebie samych, swoich snów, orgazmów i śmierci.

 

Przychodząc na ten świat w stanie amnezji spędzamy (dopóki nie zbudzimy się) nasze życie w stanie podobnym do drzemki, w stanie nieświadomości – także zwlekając się rano z łóżka wbrew własnej woli i jadąc do pracy…

Gdy widzę twoje sny, rozpoznaję  k i m  jesteś…
Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome – uczył Chrystus (Łuk. 12:2)

Także grecki filozof Heraklit stwierdził, że ludzie na Ziemi żyją w stanie pół-snu. Jak widać jest to bardzo stara wiedza i dotąd ignorowana. Są tacy, którzy wierzą, że ignorancja jest źródłem rozkoszy. Ta kie nastawienie do życia kończy się w więzieniu albo w szpitalu. Oba te miejsca są w każdym kraju przepełnione.
Kto lubi, żeby go budzić ze snu?… a już szczególnie nie ci, którym śni się, że mają władzę nad innymi, że są  k i m ś  w tym trójwymiarowym świecie, kimś, kto sugeruje swoim braciom i siostrom, żeby chrapali, żeby całowali go w pantofel i/albo w pierścień.

 

Nikt nie krzywdzi świadomie siebie samego i nie wyrządza zła  swoim bliźnim. Wszystko co czyni człowiek w stanie półsnu rodzi się w jego nieświadomości. W stanie przebudzenia z tego stanu nikt nie byłby zdolny do popełnienia jakiegokolwiek złego czynu.

Czy teraz już pojmujecie o  c z y m  śnią władcy, dyktatorzy, tyrani, ludobójcy, terroryści, samobójcy, złodzieje, oszuści (też matrymonialni), przywódcy religijni, polityczni, rewolucjoniści itp. itd. Treść ich snów realizują po otwarciu rano ziemskich oczu. To, co ja robię każdy może tez robić – powiedział kiedyś David Rockefeller.
W mojej psychografii pt. Podwójna spirala opisałem doświadczenie z mojego wczesnego dzieciństwa zwane „bliską śmiercią”.
Kilkakrotnie spotykałem w różnych okazjach ludzi, którzy dzielili się ze mą podobnym przeżyciem (np. w Innsbruku podczas Międzynarodowego Kongresu IMAGO MUNDI). To doświadczenie z czasem może prowadzić – nawet niepostrzeżenie dla danej osoby – do przebudzenia się z ziemskiego snu. Będąc kilkuletnim dzieckiem (świeżo inkarnowana dusza) nie byłem świadom takich pojęć jak „dzienna świadomość” albo „doświadczenie bliskiej śmierci”.
Byłem i doświadczałem. [Teraz znowu JESTEM i (d)oświadczam].

 

Wiele lat później zrozumiałem, że takie doświadczenie wyzwala proces ekspansji świadomości dający się porównać z przebudzeniem się do życia – do uniwersalnego, kosmicznego życia – w pełni tego słowa znaczeniu. Oczywiście takie doświadczenie jest skrupulatnie zaplanowane z naszymi nauczycielami przed zejściem w otchłań materii, przed wcieleniem się w ludzkie ciało, przed nałożeniem na siebie tej genetycznej, szatańskiej szaty.

 

„Umarłem” i „wcieliłem się” ponownie w to samo ciało. Teza: Bliskość „zgonu” może wyzwolić proces poszerzenia się horyzontu świadomości.
Śmierć jest po prostu zrzuceniem ciała fizycznego tak,
jak motyl rzuca a siebie swój kokon.
Jest to przejście w wyższy stan świadomości,
w którym nadal postrzegasz, rozumiesz, śmiejesz się
i jesteś w stanie się rozwijać.

 

Istnieje obecnie na rynku we wszystkich językach niezliczona ilość książek zawierających opisy i analizy tego rodzaju doświadczeń. Jednym z pionierów tej dziedziny badań była Szwajcarka, psychiatra, dr Elisabeth Kübler-Ross, która m.in. napisała: Zanim zaczęłam pracować z umierających, nie wierzyłam w istnienie pozagrobowego życia. Teraz nie żywię żadnych wątpliwości.

Można śmiało postawić tezę, że stan świadomości powstały w obliczu tak zwanej „śmierci” lub doświadczenia „śmierci” wykazuje się –  w swej strukturze wewnętrznej – wielkim podobieństwem do stanu (prze)budzenia się z ziemskiego śnienia. Ponadto doświadczenie bliskości „śmierci” prowadzi do zmiany stanu świadomości, stan który dzięki świadomej pracy duchowej na ścieżce poznawania samego siebie, prędzej czy później zakończy się sukcesem – obudzeniem się ze stanu pół-jawy, z ziemskiego letargu.

 

Pewnego razu Chuang Tzu — wielki mistrz Tao — miał sen.
Śniło mu się, że jest motylem. W tym śnie nie był sobą;
był fruwającym motylem.
Gdy zbudził się ze snu, znowu był człowiekiem.
Wtedy mistrz spytał sam siebie:
„Czy to człowiek śnił, że jest motylem, czy motyl śni,

że jest człowiekiem?”.

Powstaje tu pytanie: Jak to się dzieje, że doświadczenie bliskiej śmierci, nie stanowi (pozornie?) stabilnego doświadczenia pustki i ciszy, miłości, wewnętrznego spokoju i harmonii z sobą samym, natomiast po duchowym przebudzeniu się dochodzi do zasadniczej i trwałej zmiany jakości istnienia?

Odpowiedź: analogia nie jest wierną kopią oryginału.

Chrystus budził swoich uczni i prosił ich, aby czuwali, ale oni z powrotem usnęli.Jego nauka skierowana jest do nas, do ludzi zmartwychwstałych w XXI wieku.
W stanie duchowego przebudzenia – w stanie między snem a świadomym czuwaniem – pozwalamy na objawienie się poprzez nasze ziemskie powłoki, w codziennym życiu, pozwalamy naszej „prawdziwej naturze” – Boskości, naszemu Ojcu i Stwórcy, naszemu Kosmicznemu Dziedzictwu, nadrzędnemu wymiarowi (stąd fizyk Burkhard Heim się kłania), Najwyższej Instancji ożywiającej cały Wszechświat działać; działać poprzez nas. Stajemy się świadomymi „ambasadorami’ tej nadrzędnej świadomości. Oczywiście możemy świadomie przyczynić się do tego postępującego swoim rytmem procesu przebudzenia wykorzystując nasze ciała jako „portale do duchowego wymiaru”.
„Jako w Niebie tak ma być za Ziemi”.

   „Duch ochoczy, ale ciało słabe” – uczy Chrystus, nasz starszy brat.
W tym celu należy zwrócić uwagę na plan fizyczny, na ciało „fizyczne” i zadbać o coraz wyższe drganie jego komórek. W chwili, gdy czujemy w sobie energię Życia (a tylko Życie jest świętością), z chwilą gdy świadomie zaczynamy łączyć się z Boskim Źródłem w sobie, uzdrawiamy od wewnątrz komórki naszych materialnych ciał.  T o  jest świadome życie.
Ostatecznie to my sami jesteśmy  t ą  energią – żywym Boskim Prawem – emanującym z naszego wnętrza i wnikającym w nasze obecne pole świadomości – w nasze ziemskie ciało i chwilowe środowisko. Jesteśmy czymś znacznie więcej niż wcześniej sądziliśmy, bo tak nas tu na Ziemi od kołyski programowano, abyśmy żyli w poniżeniu jako niewolnicy, jako „bydło naziemne”, jako „umarli”. Ale… w rzeczywistości nie jesteśmy „śmiertelnikami”, naszymi naziemnymi skafandrami i historią tych bio-skafandrów od narodzin do rozkładu.
Zdajemy już sobie sprawę z istnienia naszego wiecznego Królestwa, z naszego dziedzictwa, z istnienia pola Boskiej świadomości za trójwymiarową zasłoną holograficznego „świata” zgęszczonego promieniowania – świata materii (niezależnie od jego kształtu i formy!) – tej świadomości, która umożliwia niezmierzoną inteligencję serca i Boskiej kreatywności.

Komu się to nie podoba, kto się z tym nie zgadza, nie rezonuje – ten ma do wyboru: albo asymilację albo próbę ucieczki przed poszerzającym się światłem rozbudzonych i ich kosmicznych braci i sióstr. Z tym, że za plecami upartych zacieśnia się obecnie pierścień Boskiego Światła albo Mur Światła w zależności od możliwości postrzegania tych upadłych dusz.

Tak jak było na początku – tak będzie na końcu. Miłosierdzie i Bezinteresowna Miłość naszego Stwórcy są nieubłagane.
On zrobi  w s z y s t k o  dla swoich dzieci na mocy Boskiego Prawa, prawa, którego nie sposób obejść.
Roman Nacht